„Jedynym zadaniem człowieka jest wznieść się ponad człowieka; dla takiego, jakim jest, nic właściwe – prócz ulżenia cierpieniom – czynić nie warto, jeśli coś czynimy, to tylko po to, by mu pomóc spełnić tamto zadanie”. |
| U podstaw wartości. Świat uczuć w Kłopocie z istnieniem Henryka Elzenberga (próba rekonstrukcji) - Robert Zaborowski |
|
|
|
"O ile sam siebie dobrze rozumiem, to raczej dopiero splecenie dociekania myślowego z uczuciem i przędzenie się nici tam i z powrotem ostatecznie wpłynęło na moje wytrwanie przy filozofii jako czymś, co inaczej niż sztuka, ale na równi z nią ogarniało głębsze we mnie warstwy osobowości. Są to jednak rzeczy na ogół dość oporne na analizę i wolę ich nie ruszać do chwili, gdy w jednym przynajmniej kontekście narzucą mi się nieodparcie i z pełną wyrazistością; na razie i, jako się rzekło, konwencjonalnie, będę mówił tak, jakbym przez czas jakiś był czystą, szukającą wiedzy inteligencją".
Henryk Elzenberg "A. Ale tematem pana wierszy jest nie bezpośrednie przeżycie, ale raczej refleksja nad światem? B. Jeśli nawet tak jest, nie wyklucza to zupełnie emocjonalnego stosunku.
Przecież można, a nawet trzeba myśleć żarliwie".
Zbigniew Herbert
Wyznanie Henryka Elzenberga dotyczące początków jego filozofowania odsłania rozdarcie pomiędzy tym, co głębokie [1], ukryte, z trudem ujawniające się w analizie, obwarowane pewnym o ile, a tym, co zostało opisane za pomocą trybu hipotetycznego: przez jakiś czas i tak jakby. W wyznaniu wyrażona jest wola pozostawienia uczuć połączonych z myślami samym sobie do czasu, aż ujawnią się same. Splecenie myślowo-uczuciowe to czas objawienia, natomiast czas analizy ma się zadowolić czystą inteligencją. Tę dwubiegunowość można zestawić z Karla Jaspersa pasją nocy i normą dnia [2]. Można także zapytać, dlaczego Henryk Elzenberg ujmuje zagadnienie uczucia w sposób ambiwalentny: czy jest to przejaw jego osobistej niechęci do uczuć, a więc czy powody są natury psychologicznej, czy też jego wypowiedź odzwierciedla stan rzeczy, a trudność jest natury ontycznej.
Werbalizowanie, przynajmniej w ramach dyskursu naukowego, jest obwarowane regułą tzw. czystej inteligencji, której trudno objąć uczucie. Z drugiej strony przemilczanie uczuć nie odzwierciedla zamiaru Henryka Elzenberga, który nie chce zrezygnować z rozpoznania istotnego i czynnego miejsca uczuć w życiu człowieka. Musi zatem istnieć jakiś metapoziom, na którym uczucie i myśl są postrzegane jako równie wyraziste - nie jak w przypadku myślenia, kiedy do myśli jest bliżej, gdyż poznawanie myślowe jest z myśleniem bardziej niż uczucie oswojone, ani znowu jak w przypadku wyłącznego, czystego przeżywania, któremu z kolei sfera uczuciowa jest bliższa niejako kosztem myśli - jakieś w pół drogi, punkt, względem którego uczucie i myśl są symetryczne. Odnalezienie go jest jednak trudne (por. splecenie myślowo-uczuciowe, myślenie (ale) żarliwe) i stąd rozważania H. Elzenberga w tym zakresie są przetkane ambiwalencjami, tym, co może być postrzegane jako zbytnie przechylenie swego stanowiska na korzyść uczuć, z pomijaniem sfery myślowej, albo znowu dewaluowanie uczuć za cenę dowartościowania sfery myślowej [3].
Potrzebę znalezienia stosownego i odpowiedniego miejsca patrzenia na myśli i uczucia, a zarazem ogromną trudność, jeśli nie niemożliwość sprostania temu wymaganiu na poziomie werbalno-dyskursywnym, wyraża następująca myśl Elzenberga z Kłopotu z istnieniem: "Zagadnienie łączenia pierwiastków irracjonalnych z racjonalnymi. Mojemu - raczej na własny, czysto wewnętrzny użytek - przerzuceniu się na irracjonalizm bynajmniej nie odpowiada moja praktyka pisarska (...) W praktyce tej łączę pierwiastki intuicyjne i dyskursywne. (...) Ale teraz wielkie pytanie: jeśli w ujmowaniu rzeczywistości współdziałają czynniki zarówno «racjonalne» (tj. dyskursywne) i «irracjonalne» (intuicyjne), to kto lub co ma określić właściwy przy tym udział jednych i drugich: proporcje ich występowania i podział funkcji? Tym arbitrem i dyrygentem czy jest coś racjonalnego czy też irracjonalnego? od tego zależy, czy się ostatecznie przechylam na tę stronę lub tamtą. Nad tym próbowałem myśleć ostatnio, ale to już nie takie sobie rozważania, tylko ostra teoria. W praktyce jest u mnie tak, że rolę arbitra pełni coś jak «instynkt», «wyczucie»: «teraz przykręć śrubę, teraz rozluźnij» - zależnie od stylu myśli, który dyktuje mi przedmiot, albo który sobie przy traktowaniu danego tematu obrałem. Ale to jest bardzo praktycystyczne załatwienie sprawy - i trudno powiedzieć, by mnie zachwycało" [4]. A więc wedle słów Elzenberga trudno o ostateczne rozstrzygnięcie teoretyczne, w praktyce natomiast decyduje wyczucie zależne od stylu myśli. I tak koło się zamyka [5].
Henryk Elzenberg zwraca uwagę, że strona myślowa znajduje się niejako w dogodniejszej, korzystniejszej i bardziej uprzywilejowanej pozycji. Jest jakoś tak, że naturalna lub właśnie umowna dążność percepcyjna częściej wychodzi od myśli i jej przyznaje pierwszeństwo przed uczuciem. Stąd powstaje wrażenie, że kierowanie uwagi na uczucia jest przesadne lub nawet zbyteczne. Z drugiej strony w sytuacji równowagi między czynnikami uczuciowymi i myślowymi zdaje się przeważać to, co myślowe: "Gdy w człowieku stwierdzimy zrównoważenie intelektu, uczuciowości, zmysłowości i wyobraźni - tak że intelekt nie jest na służbie serca, pożądania czy nerwów - to natychmiast mamy wrażenie, że oto intelekt przeważa. Dlaczego? Odpowiedź pierwsza: tak jesteśmy przyzwyczajeni do przewagi tamtych czynników, że samo wyzwolenie się myśli imponuje nam jako dowód wielkiej jej siły. Odpowiedź druga: że równowagę uważamy za coś, co wyłącznie dzięki sile intelektu można osiągnąć. Odpowiedź trzecia: intelekt jest, naszym zdaniem, czymś wyższym z natury, więc gdy przestaje być sługą, musi panować" [6]. Taki jest stan powszechny, opinia wynikająca z przyzwyczajenia i codziennego uważania. Jednak ton wypowiedzi nie przesądza, czy Elzenberg uważa go za właściwy czy za niepożądany. Przede wszystkim podkreśla pochopność tego typu wrażeń.
----------------------------
Pierwsza chronologicznie notatka Kłopotu z istnieniem odnosząca się do uczuć jest zarazem pierwszym zapiskiem znajdującym się w tym dzienniku [7]: "Pytanie: gdzie jest tak zwane ja? (...) I teraz także, gdy piszę, nie czuję, żeby to «ja» pisało. Jak myślę, to nie istnieję, nie mam świadomości siebie; istnieje tylko to, o czym myślę. Świadomość zaś zyskuje człowiek najbardziej przez cierpienie, choćby zwyczajny fizyczny ból; jak mnie ząb boli, to wiem, że jestem" [8]. Wydaje się, że myśl tę można interpretować jako cogito Elzenberga, tym bardziej że i blisko pół wieku później pisał: "Ciekawa sytuacja psychologiczna: piszę coś czasem pod silnym wewnętrznym naporem, a jednocześnie wyraźnie «za wypowiedzeniem», cały czas zastrzegając sobie sąd spokojniejszy, staranniej zrównoważony, beznamiętny i sprawiedliwy. Ale na razie chcę być namiętny i nie chcę być sprawiedliwy, z pewnych rzeczy chcę się otrząsnąć, zrzucić je z siebie, podeptać" [9]. Słowa te to chyba przykład momentu nieodpartego narzucenia, o którym Elzenberg mówił w cytowanej w motcie wypowiedzi [10].
W pierwszej notatce Kłopotu z istnieniem widać wyraźne rozgraniczenie poznawczych sfer myśli i uczucia. Myśl ma charakter przedmiotowy, uczucie podmiotowy: myślę, więc istnieje to, o czym myślę, i czuję, więc jestem. Powstaje pytanie, czy myślenie o uczuciu pociąga za sobą zaistnienie uczucia oraz czy czucie ujawnia istnienie ja czującego i myślącego. Odpowiedź na pierwsze pytanie jest raczej negatywna, na drugie być może wolno dać odpowiedź twierdzącą.
Czy jednak uczucie odnosi się tylko do podmiotu? Lektura poszczególnych zapisków Kłopotu z istnieniem pozwala stwierdzić, że według Elzenberga uczucie dociera do sfery wartości: "Wszelka wartość obiektywna wkracza w istnienie naszym kosztem jako istot czujących" [11]. Uczucie dociera również do przedmiotowej sfery ontologicznej: "Że rzeczywistość jest irracjonalna, to wiem, bom tego doświadczył; bo tylko wychodząc poza myślenie racjonalne miewałem owo coś, co można określić jako doświadczenie rzeczywistości " [12].
W Kłopocie z istnieniem trudno znaleźć odpowiedź na pytanie: co to jest uczucie?, jednak niemal na początku dziennika Elzenberg odpowiada na pytanie: "czym jest uczucie?: Wbrew Spinozie każdy stan uczuciowy jest sam w sobie, jako stan uczuciowy, spotęgowaniem bytu człowieka, transitio a minore ad maiorem existentiam. Smutek także" [13]. Dopowiedzenie jest być może polemicznym nawiązaniem do Tomasza z Akwinu, według którego "smutek jest bardziej uczuciem niż radość" [14]. Dla Elzenberga natomiast smutek nie jest uczuciem bardziej niż inny stan uczuciowy. Każde uczucie może być uznane za bardziej znaczące, a jego rola za bardziej doniosłą jedynie w tym stopniu, w jakim zwiększa istnienie, przenosi człowieka od mniejszego do większego istnienia, z niższego na wyższy poziom bytu.
Na podstawie Kłopotu z istnieniem rolę uczuć można zatem określić za pomocą co najmniej czterech następujących charakterystyk: uczucie (1) potwierdza byt podmiotu; (2) poznaje wartości; (3) udostępnia świat w poznaniu; (4) zwiększa byt podmiotu.
W Kłopocie z istnieniem Henryk Elzenberg porusza zagadnienie autentyzmu [15] i praktycznego wymiaru uczuć. Według Elzenberga uczucie musi wyrażać się na zewnątrz, przy czym dokonuje się to w bezpośrednim wyrażeniu albo pośrednio, w postawie, czynach i charakterze. Ujawnianie się jest istotnościową cechą uczucia: "On cierpi, ja nie współczuję: tej obojętności się wstydzę (...) Człowiek współczujący prawdziwie nie pociesza płaczącego, tylko z nim płacze" [16]. Uczucie to działanie przekraczające poziom werbalny, wyłącznie deklaratywny. Można jednak zadać pytanie, jak możliwe jest postrzeganie kogoś cierpiącego i pozostawanie obojętnym. Elzenberg chyba wyklucza taką możliwość i pokazuje, przynajmniej w cytowanej wypowiedzi, że nie ma czystej obojętności. Brak uczuć nie jest całkowity, a ich wycofanie [17] jest tylko chwilowe, gdyż pociąga za sobą pojawienie się wstydu. W cytowanym fragmencie uczucie wstydu odnosi się do innych uczuć (cierpienie, współczucie) i do obojętności (braku uczuć). Wstyd jest uczuciem - oceną samego siebie przed samym sobą wobec czyichś uczuć i braku własnego odpowiedniego odniesienia się do nich [18].
Można przyjąć, że według Elzenberga uczucie przypisane jest do podmiotu, to znaczy nie może być anonimowe, cytowane tak, jak na przykład cytuje się cudzą myśl. Ostatecznie można powiedzieć, że trudno byłoby czuć czyimś uczuciem. Uczucie jest zatem tym, co w sposób podstawowy potwierdza autentyzm człowieka, a osoba bez uczuć wydawałaby się nieautentyczna lub nawet martwa: "myśli i uczucia, w które «wkładamy całych siebie» (...) [Elzenberg mówi o] autentycznej swej osobowości" [19]. Inna różnica między myślą a uczuciem polegałaby na tym, że myśl, zależnie od ujęć, zachowuje, może zachować lub ma zachowywać obojętność względem przedmiotu, ma być aklityczna, podczas gdy uczucie jest albo klityczne, albo ekklityczne i nie może pozostawać obojętne [20].
O tym, że uczucia powodują działaniem, myślami i mową, Elzenberg mówi w słowach: "Kontrola impulsów. Przy myślach, słowach, uczynkach uświadomić sobie, ile się tylko da, z jakich impulsów uczuciowych wzięły początek. Jeśli impuls jest moralnie wątpliwy, nazwać go po imieniu, «przygwoździć» i zerwać z nim solidarność" [21]. Natomiast autentyzm i autonomię uczuciową, jak i myślową, postuluje w zapisku: "Niezależność duchowa polega nie tylko na tym, by nie być bezkrytycznie podatnym na wpływy, ale także na tym, żeby jak najmniej myśleć i czuć reaktywnie. To znaczy: by uczucia i myśli były jak najmniej odpowiedzią na zachowanie się cudze, a rodziły się w nas jak najbardziej spontanicznie, pod wrażeniem tego, co sami stwierdziliśmy poza sobą i w sobie" [22]. Uczucia spontaniczne oznaczają wtedy uczucia samoistne, będące wyrazem własnego bytu [23]. Niereaktywne oznacza nie warunkowane, w przeciwieństwie do warunkowanych popędów i warunkowanych myśli (resp. mechanizmów lub automatyzmów myślowych). Henryk Elzenberg różnicuje zatem poziomy sfer uczuciowej i myślowej.
To rozróżnienie jest szczególnie dobitnie wyrażone w notatce z roku 1947 oraz w artykule poświęconym książce R. B. Brandta o Schleiermacherze z roku 1951: "Bo czym innym jest uczucie «ciepłe, serdeczne» w tym sensie, jak kiedy się mówi, że «Jaś ciepło i serdecznie kocha Małgosię», a czym innym w sensie uczucia «żywego, płynącego z głębin, niekłamanego». (...) Tamto pierwsze rzeczywiście jest niebezpieczne, bo prowadzi do przesłodzenia, i miejsce dla niego w twórczości musi być ograniczone. To drugie natomiast jest absolutnie, nieodwołalnie niezbędne: jako siła napędowa twórczości, to raz, ale także: jako istotny, nieodzowny element jej sensu. A operacja psychiczna, której twórca musi się poddać, to nie jego «usunięcie» - jak zęba - ale jego opanowanie, wydobycie się spod jego tyranii przy zachowaniu go w sobie. (...) Ale wybredność i wybieranie rodzą się właśnie nie z chłodu, tylko z ciepła, mianowicie w ten sposób, że tylko niektóre zjawiska rozgrzewają nas uczuciowo, i te wybieramy w pierwszej selekcji" [24].
Warto zauważyć, że w tej wypowiedzi odbija się echo dwóch podstawowych pojęć z greckiej filozofi uczuć: ciepło i selekcja, czyli ϑυμός i ϕρήν, które wolno tłumaczyć jako serce thymiczne i serce freniczne [25]. Pierwsze opisuje dynamizm energetyczny (żar, gorąco, ruch, pęd), drugie dynamizm oddzielający, kierujący, wybierający (błona, przedział, sito, granica) [26]. Jak wiadomo, w Grecji toczyła się dyskusja na temat miejsca obu tych czynników w duszy. Współcześnie kontynuowana może być obserwowana na dwóch poziomach, w filozofii oraz na polu historycznofilozoficznym, gdzie próbuje się określić, jakie rozwiązania zostały podane w starożytnej Grecji. Elzenberg zajmował się tym zagadnieniem między innymi w swojej pracy habilitacyjnej [27]. Warto podkreślić kilkakrotnie powtarzająca się tam myśl, że charakter racjonalistyczny jest ideą późną i daje się odnaleźć dopiero w filozofii okresu hellenistycznego: "By wygnać z życia cierpienie, wygnał zeń Marek żądzę; aby wygnać żądzę, wygnał wszelką wartość; nie zostawił nic, «nie rozumie», do czego jeszcze można by dążyć. Z bolesnego stało się życie bez sensu, z pełnego niezaspokojonych pożądań, puste i ziejące nicością: nic żałośniejszego zaiste nad takie usuwanie żałości" [28]. W innym zaś miejscu: "Ostatni wreszcie rys zasadniczy, to brak zmysłu życia: pewna niewrażliwość, ubóstwo, niezdolność radowania się światem, słaby pociąg do większości tych rzeczy, które dla ogółu ludzi stanowią godziwy cel życia. O szczęściu Marek mówi jak ślepy o kolorach; nie ma takiej rzeczy na świecie, o której by można powiedzieć, że się nią w stanie jest cieszyć; przeciwnie, wyczuwa się wszędzie pewien podkład niesmaku czy wstrętu. Jego beznamiętność jest chłodna; nie jest, jak u Sokratesa, zwycięstwem nad czymś wręcz odwrotnym; cały temperament ogólny, to anemia lub flegmatyczność. Widnieje to już po części w racjonalizmie etycznym, uznaniu za wartość najwyższą, z całej treści psychicznej człowieka, samego tylko rozumu, przy doszczętnym zignorowaniu uczucia i wyobraźni. Jest to, jednak dosyć ogólna, po rozkwicie epoki klasycznej, cecha późnej starożytności" [29]. I jeszcze: "Spokój jako ideał szczęścia nie rozumie się bynajmniej sam przez się; nie był to wcale, w szczególności, ideał Greków klasycznych, którym ani męka dążenia i pożądania, ani ból w razie porażki, nie wydawały się straszne. (...) Byli bohaterscy i lotni; wiele chcieć i wiele zdobywać, żyć w napięciu uczucia i woli i czuć swoją siłę w grze walki, wyzywać los i śród zmiennych jego kolei utrzymać się na powierzchni (...) Ideał czynności i ruchu ustąpił ideałowi ciszy, «ataraksji», «apatii»" [30]. Zresztą takie terminy jak ἀπάϑεια, ἀταραξία powstałe z zaprzeczenia πάϑος, ταραχή, są praktycznie nieobecne w języku filozoficznym do okresu klasycznego włącznie. Na dobre zadomowiły się w nim dopiero w epoce hellenistycznej, u stoików i epikurejczyków. Pierwszy (ἀπάϑεια) wolno przetłumaczyć przez brak doznań, drugi (ἀταραξία) - brak wzruszeń. Elzenberg zauważył, że skoro brak jest doznawania i wzruszania, to niemożliwe jest także przeżywanie szczęścia: "Nie chodzi w nim [zbawieniu] tylko o bezcierpienie, jak przy wąsko i negatywnie rozumianej ataraksji stoickiej (można być zbawionym a cierpieć) (...) zbawienie zawiera, w przeciwieństwie do ataraksji, element uszczęśliwienia pozytywnego" [31]. Stanowisko Elzenberga różni się więc od standardowego ujęcia, na jakie można natrafić w rozprawach poświęconych filozofii starożytnej, w których częściej zwraca się uwagę na konsekwencje przerostu serca thymicznego niż frenicznego, interpretuje grecką filozofię praktyczną jako skoncentrowaną wokół umiaru i powściągliwości i przyjmuje tezę o racjonalnym charakterze filozofii greckiej, która miała degradować uczucia.
Również w Kłopocie z istnieniem, choć już bez związku z filozofią grecką, Elzenberg akcentuje silniej skutki przerostu czynnika frenicznego, który prowadzi w prostej linii do łatwego przeradzania się odgraniczania w ograniczanie. A oto cztery notatki na ten temat z lat 1910-1942:
1. "Zanadto mam intelektualne usposobienie, żeby należycie odczuć muzykę. Słysząc pieśń albo sonatę, widzę raczej, co bym powinien czuć, niż czuję rzeczywiście; doznaję raczej aspiracji ku pewnemu uczuciu niż samego uczucia" [32].
2. "Ci, którzy kosztem reszty tak chwalą samą tylko logiczność niektórych umysłów przodujących w myśleniu, są jak ludzie, którzy by w samochodzie cenili tylko hamulec" [33].
3. "O skrajnym racjonalizmie irracjonalista umiarkowany. Wzdłuż każdego mostu bywa bariera, żeby ludzie nie wpadali do wody. Ale gdyby była sama bariera, to by nikt nie przeszedł przez rzekę" [34].
4. "Jeżeli umysł jest «nożem», to wolno - snując dalej tę metaforę - wypowiedzieć paradoks następujący: tylko nożem choć trochę jeszcze tępym można krajać chleb albo mięso; nożem w stanie doskonałości ostrości da się ciąć już tylko powietrze" [35].
Natomiast o niedomiarze funkcji myślowych pisze właściwie tylko jeden raz (przy tym niedomiaru funkcji myślowych nie utożsamia z nadmiarem uczuciowych): "czy nie byłoby rzeczą rozumną wszelkiej intelektualizacji swych postaw moralno-religijnych dać pokój? ograniczyć się w każdym wypadku do samej uczuciowo-praktyczno-wolicjonalnej postawy? Rozważam za i przeciw tej myśli. Przeciw intelektualizacji: jej esencjalna vulnérabilité, wrażliwość na ciosy. (...) Intelektualizując, zawsze coś twierdzę, i tym samym sam dobrowolnie oddaję się pod sąd, który moje twierdzenia może każdej chwili zważyć na szali (...) Intelektualizacja dostarcza jakiejś klamry, spięcia, trzonu i pionu. Wystawia na krytykę, ale chroni przed niebezpieczeństwem jeszcze groźniejszym: rozchwianiem się człowieka od wewnątrz" [36]. Szkodliwy jest zatem nie tyle nadmiar uczuć, ile brak myśli.
Takie pokrywanie się dowartościowywania uczuć w historycznej interpretacji filozofii greckiej oraz w filozoficznej koncepcji człowieka Elzenberga nie jest chyba przypadkiem. Poprzez dostrzeżenie sytuacji, w której silne uczucia mogą współistnieć ze słabymi myślami, i łączących się z nią niebezpieczeństw dla rozwoju duchowego i moralnego człowieka, Elzenberg zbliża się do stanowiska greckiego, przynajmniej takiego, jak ono może być rekonstruowane na podstawie fragmentów presokratyków. Presokratycy zauważyli, że sytuacja, w której dusza posiada silne uczucia i słabe dynamizmy myślowe, w większym stopniu określa myśli aniżeli uczucia [37].
Następnym zagadnieniem związanym z filozofią uczuć, dającym się rekonstruować na podstawie Kłopotu z istnieniem, jest sprawa wyrażania uczuć. Jak powiedziano powyżej, według Elzenberga wyrażanie uczuć jest jednym ze sposobów ich ujawniania się. Elzenberg formułując postulat wyrażania uczuć ma na uwadze rozwój człowieka. Uczucia, jak i myśli, nie wyrażane nie rozwijają się: "Każda nie wypowiedziana myśl lub uczucie hamuje dalszy rozwój zarówno myślowy jak uczuciowy; to co jest, ale nie znalazło wyrazu, ciąży nad tym, co się jeszcze nie narodziło. W końcu to nie wypowiedziane zamiera i, zdawałoby się, zostawia wolne pole; ale człowiek już tak się przyzwyczaił do stanu zastoju, że tu się już nic nie narodzi: ciężar znika, a ucisk zostaje" [38]. Jedynym ograniczeniem w wyrażaniu, o jakim Elzenberg mówi, jest miara "miejsca i czasu: Ale wiara i uczucie nie wypowiadane w ogóle, - te zamierają w duszy i więdną. Więc trzeba się wypowiadać; z rozmysłem a nie mimo woli, w miejscach i chwilach właściwych, i przed godnymi" [39].
Wyrażanie uczuć najkorzystniej dokonuje się w twórczości. Zależność tę opisać można także w sposób odwrotny i stwierdzić, że twórczość jest ujawnianiem treści przeżytych: "Nagromadzony potencjał przeżyciowy aktualizuje się i wybucha w postaci dzieła, i pisząc dzieło takie a takie twórca uświadamia sobie dopiero, że tak a tak czuł i myślał, czuje i myśli (...) czuje i myśli" [40] i jeszcze: "Nie poezja jest wyrazem uczuć, ale uczucia są materiałem, z którego, według swego instynktu estetycznego, poeta buduje swój utwór" [41]. Oraz: "Oczywiście, «dobre uczucia nie wystarczają dla tworzenia dobrej literatury» (Gide); ale marne wystarczają dla tworzenia złej. Cała wielka literatura jest literaturą szlachetną" [42]. I wreszcie: "Poezja to uczucie? Tak, ale opancerzone. Rytm i rym są pancerzem serca" [43].
Niemniej, jak zauważa Elzenberg, w człowieku istnieją pewne bariery, które hamują ujawnianie uczuć. Jedną z nich jest lęk. "Z lęku przed krytyką może płynąć: 1) cofanie się przed ujawnianiem takich swoich myśli i uczuć, w które «wkładamy całych siebie», przed rzucaniem na szalę autentycznej swej osobowości" [44]. O ile jednak lęk jest przeszkodą usuwalną, gdyż zależy od okoliczności zewnętrznych, o tyle istnieją także przeżycia, których wyrażenie nie jest możliwe w żadnym czasie i miejscu. Jako przykład Elzenberg podaje doświadczenie (doświadczanie) własnej samotności: "«Jednostką samotności» - jeśli się w takich sprawach tak kwantytatywnie wolno wyrazić - jest fakt, że jakieś moje jedno przeżycie pozostaje nikomu nie znane. Samotność już wyczuwalna, dotkliwa, zjawia się w miarę jak się tych przeżyć, po pierwsze, robi więcej, po drugie, jak się dla mnie stają ważniejsze. Szczytem samotności byłaby sytuacja taka, że nie byłoby znane nikomu żadne moje przeżycie, przy czym wszystkie te nikomu nie znane przeżycia miałyby dla mnie nieskończenie wielką doniosłość" [45]. Tu nasuwa się odniesienie do Sorena Kierkegaarda, według którego to, co nie wyrażone, jest najgłębszą istotą człowieka, choć paradoksalnie dla innych, zewnętrznych jednostek, jako nie deklarowane jest czymś nie istniejącym [46].
W Kłopocie z istnieniem Elzenberg porusza wreszcie zagadnienie pamięci uczuciowej. Przed Elzenbergiem w literaturze polskiej referował je Władysław Heinrich w pracy pt. Psychologia uczuć, gdzie pisał: "zagadnienie pamięci uczuć. Należy (...) do najbardziej spornych pytań w psychologii" [47], i podawał szczegółowo opisane "wypadki prawdziwej pamięci uczuciowej" [48]. Także Henryk Elzenberg opowiedział się za istnieniem takiej pamięci: "Za pamięcią uczuciową argument: kojarzenie wyobrażeń, kiedy przynajmniej jedno z dwóch jest wspomnieniem, przez same tylko uczuciowe ich właściwości. Musiały być zapamiętane, jeśli na ich właśnie podstawie skojarzenie mogło nastąpić" [49]. Podobnie jak wysoko cenieni i cytowani przez niego w Kłopocie z istnieniem Stanisław Wyspiański [50] i Marcel Proust [51].
----------------------------
Kłopot z istnieniem zaczyna się od zapisanej przez Elzenberga 13 X 1907 notatki, w której kierował swą uwagę na uczucia. Ostatnie zdanie dziennika, notatka z dnia 15 VI 1963 (Na zakończenie), brzmi: "Z pociągu do tego «ognia centralnego» i lęku przed spaleniem się powstaje wszak często ten twór arcyludzki: myśl jednocześnie namiętna i zahamowana". W ciągu 56 lat prowadzenia dziennika Elzenberg wielokrotnie w swoich refleksjach odnosił się do zagadnienia uczuć [52]. Jeśli obecne w nich są ambiwalencje, to należy, moim zdaniem, interpretować je jako wyraz trudności analitycznych, wynikających z problemu uporania się z właściwym określeniem istoty uczucia i jego związku z myślą. Na podstawie lektury Kłopotu z istnieniem widać, jak bardzo trudno wypośrodkować między uczuciem i myślą. Jednak wielokrotnie Elzenberg wyraża pogląd na temat wielkiej i pozytywnej siły uczuć w sposób ostry: "O życiu wewnętrznym człowieka. Uczucie jest źródłem i ujściem, ale rzeka płynie myślami" [53].
Połączenie uczuć i myśli obserwuje Elzenberg także u siebie samego: "Trzy uwagi o sobie samym. (...) 2. Stosunek uczucia i intelektu: zależnie od punktu widzenia może się wydawać, że jedno albo że drugie góruje. Za intelektualistę uważają mnie chętnie kobiety, także niektórzy artyści; za uczuciowca, rzecz prosta, politycy, ale również uczeni i nawet filozofowie, choć mi tego przez grzeczność w oczy nie mówią. Faktycznie jest chyba tak, że żyję uczuciem, ale na przeżycia emocjonalne reaguję stale myślami; swoje uczuciowe kłopoty opanowuję w ten sposób, że je usiłuję zrozumieć, wyjaśnić sobie ich przyczyny, podciągnąć pod określone pojęcia; w rezultacie: dać ich teorię" [54]. Ciekawe, że Elzenberg dostrzegając w sobie dwa bieguny, biegun uczuciowy identyfikuje jako męski, intelektualny zaś jako żeński.
Intuicja egzystencjalnego sprzęgu uczuciowo-myślowego przebija z pierwszej z okresu II wojny światowej notatki, która jest wypisem z lektury Jana Władysława Dawida: "Z publikacji: J. Wł. Dawid (...) umieranie kolejne wszystkich jaźni - fizycznej, umysłowej, uczuciowej, intelektualnej" [55]. I właśnie ostatecznym rozwiązaniem zagadnienia uczucie a rozum jest dla Elzenberga pojęcie splotu, a stanem pożądanym jest splecenie dociekania myślowego z uczuciem [56]. Wedle słów Elzenberga "Nie dwunożność czyni ludzi braćmi, ani też wspólne przeświadczenie, że jak od czterech odjąć dwa, zostaje dwa, tylko sposoby czucia i wartościowania" [57], oraz: "Nie ma nic piękniejszego jak człowiek czynu zdolny do myślenia i czucia" [58].
1. Sięgać głębiej to znaczy sięgać w świat przeżyć wewnętrznych i myśli. H. Elzenberg, Legiony i romantyzm w: Z filozofii kultury, Wydawnictwo Znak, Kraków 1991, s. 124.
2. Das Gesetz des Tages und die Leidenschaft zur Nacht w: K. Jaspers, Philosophie, t. 3, Metaphysik, Springer Verlag, Berlin - Göttingen - Heidelberg 1956, ss. 102-116. 3. Przykładem myślenia o myśleniu i czuciu uczuć może być: "Masz mądrą myśl, i mówisz sobie: «jaka mądra myśl». Doznajesz szlachetnego uczucia, i mówisz: «jakie szlachetne uczucie»; - i tejże chwili przestajesz być i mądry, i szlachetny". Kłopot z istnieniem. Aforyzmy w porządku czasu, Wydawnictwo Znak, Kraków 1994, notatka z dn. 30 X 1910. 5. Por. także: "Zastanawiałem się wczoraj nad możliwością czy niemożliwością dyskusji między intuicjonistą a dyskursywistą na temat tych dwóch form myślenia i tego, co każdą z nich może uprawniać. Czy jest wspólna platforma? i jaka? I nie doprowadziłem do końca". Tamże, z dn. 17 IV 1944. 8. Por. także: "Na jedno wychodzi! Kwiaty lodowe czy kwiaty z krochmalu, cukru i celulozy - wszystko to jest naturą, a pytanie jeszcze, za co ją najwięcej chwalić. Twoja skłonność, przyjacielu, do obiektywizmu, do poszukiwania tak zwanej prawdy, do podejrzliwego odrzucania subiektywizmu i czystych przeżyć jako spraw niegodnych, jest doprawdy drobnomieszczańska i warto by ją zwalczyć. Widzisz mnie, a to znaczy, że istnieję dla ciebie. Czy warto pytać, czy istnieję naprawdę? Czy nie jest rzeczywistym, co oddziałuje, prawdą zaś przeżycie i uczucie?" T. Mann, Doktor Faustus, tłum. M. Kurecka i W. Wirpsza, Czytelnik, Warszawa [wyd. 2] 1962, ss. 319-320. 9. H. Elzenberg, Kłopot z istnieniem, z dn. 3 V 1953. Por. także: "Ale kiedy czuję jakiś gwałtowny ból fizyczny, ból zębów dajmy na to, mogę przez pewien wysiłek wziąć ten ból za przedmiot zewnętrzny, siebie samego postawić poza nim, i wtedy ból objawia mi się rzeczywiście jako zjawisko czyste, a nie jako coś, do istnienia czego wymagany byłby mój podmiot. Wrażenie ma się wtedy takie, jak gdyby moja świadomość była z jednej strony, ból z drugiej; nie ma identyfikacji mojego ja z żadnym zjawiskiem; przeciwnie: czuję istnienie swego «ja» niezależnie od bólu". Tamże, z dn. 25 III 1908. 10. Artykuł Troska i myśl. O początkach mojego filozofowania opublikowany został po raz pierwszy w roku 1959. 11. Kłopot z istnieniem, z dn. 1 V 1919. Por. także: "Gandhi (...) geniusz etyczny. Geniusz etyczny to przede wszystkim ktoś, w czyim ujmowaniu rzeczywistości punkt widzenia moralny góruje, ktoś spostrzeżeniowo i uczuciowo nastawiony na fakty tak jak malarz na barwy, muzyk na dźwięki". Gandhi w perspektywie dziejowej w: Z filozofii kultury, s. 180. 12. Tamże, z dn. 9 I 1942. Por. także: "by mocno czuć, że to coś właśnie jest". Tamże, z dn. 15 VIII 1960. Por. również: "to nie jest książka erudycyjna, w ścisłem t. sł. znaczeniu naukowa, ani causerie inteligentna i samochwalcza, tylko naprawdę przeżyta, doznana, z nędzy mego życia jednostkowego powstała, z trudem wydźwignięta i spisana niby rozmowa duszy jednostkowej z wszechświatem". J. Rozwadowski, Prawda życia, Instytut Literacki, Warszawa 1937, ss. 124-125 oraz: "ogólna prawda o naszem życiu jest sama w sobie prosta, ale łatwiej jest ją odczuć czyli doznać w przelotnym błysku aniżeli uchwycić pojęciowo i wyrazić jasno". Tamże, s. 101. I jeszcze Elzenberg: "Ja źle się czuję w empirii i roi mi się «zbawienie»: oni chcieliby tylko wygodnej i coraz wygodniejszej empirii. Ja w stosunkach z nimi szukam porozumienia w jakimś stopniu także uczuciowego, a że go nie znajduję, więc się odwracam". Kłopot z istnieniem, z dn. 14 XI 1951. 14. Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna, traktat Uczucia, qu. 22, art. 1, tłum. J. Bardan, Nakładem Katolickiego Ośrodka Wydawniczego Veritas, London 1967, s. 16. 15. W słowie Od Autora pisze o "nakazie autentyczności" i dalej: "zamiast na system, stawiam na indywidualność". H. Elzenberg, Kłopot z istnieniem, s. 13. 17. Por. także: "Czasem chodzi - i mnie osobiście w dużej chyba mierze chodziło - o własną treść psychiczną dla kogo innego niedostępną, o własne, primo, myśli, secundo, czyste stany uczuciowe (bezdążeniowe). (...) bo to przecież nie stany uczuciowe i nie myśli są tym korzeniem, z którego wyrastają postępki. Natomiast tak nasze czyny jak nasze myśli i stany uczuciowe wyrastają z korzenia wspólnego, jakim są pożądania, pragnienia, dążenia, impulsy. Tu dopiero jest właściwie centrum, tu jestem prawdziwy «ja», i tego to «siebie» muszę doskonalić, jeśli chcę, by czy to moje czyny były coś warte, czy to by moje myśli i stany uczuciowe zachowały swą czystość". Tamże, z dn. 1 I 1939. 18. Por. Demokryt (w: H. Diels, W. Kranz, Die Fragmente der Vorsokratiker, tt. 1-3, Weidmann, Zürich - Hildesheim, [wyd. 18:] 1989, dalej jako DK) B 244: ϕαῦλον, κἂν μόνος ἦις, μήτε λέξηις μήτ´ ἐργάσηι· μάϑε δὲ πολύ μᾶλλον τῶν ἂλλων σεαυτὸν αἰσχύνεσϑαι. ("nic marnego, choćbyś i sam był, ani nie mów, ani nie czyń; naucz się zaś o wiele bardziej niż przed innymi, przed samym sobą się wstydzić") oraz B 264: :μηδέν τι μᾶλλον τοὺς ἀνϑρώπους αἰδεῖσϑαι ἑωυτοῦ μηδέ τι μᾶλλον ἐξεργάζεσϑαι κακόν, εἰ μέλλει μηδεὶς εἰδήσειν ἢ οἱ πάντες ἂνϑρωποι· ἀλλ´ ἑωυτὸν μάλιστα αἰδεῖσϑαι, καὶ τοῦτον νόμον τῆι ψυχῆι καϑεστάναι, ὢστε μηδὲν ποιεῖν ἀνεπιτήδειον. ("wcale nie bardziej przed ludźmi wstydzić moralnie się niż przed sobą samym, ani też nie czynić bardziej zła, jeśli nikt się o tym nie dowie, niż gdyby mieli się o tym dowiedzieć wszyscy ludzie; ale przed sobą najbardziej wstydzić się moralnie, i to prawo duszy nadać, ażeby nic niegodnego nie czyniła".) Na temat wstydu refleksyjnego por. także K. Dąbrowski, Osobowość i jej kształtowanie poprzez dezintegrację pozytywną, PTHP, Lublin 1984, ss. 92-93. 20. "Ze względu na rodzaj wartościowania przedmiotu uczucia dokonywanego w uczuciu uczucia można podzielić na klityczne (skłanianie się, kierunek do) lub ekklityczne (odchylanie, kierunek od), np. uczucia przyjazne lub nienawistne, radosne lub smutne, pragnieniowe lub lękowe etc. Można je również określić jako dążeniowe lub ucieczkowe. Tkwi w tym istotna różnica z myślami, które zachowują lub mogą zachować, a według niektórych nawet mają zachowywać, obojętność względem przedmiotu. Myśl jest aklityczna, uczucie nie może nim być nigdy i jest albo klityczne albo ekklityczne. Spośród uczuć klitycznych można wymienić: radości, szały, pragnienia, troski, odwagi i przyjaźnie, z ekklitycznych zaś: smutki, lęki, przygnębienia, złości, wstydy i nienawiści. Klityczność można określić jako wzmacnianie podmiotu uczuciowego, ekklityczność zaś jako jego osłabianie. W takim świetle pozytywnie wartościowane mogą być uczucia wzmacniające byt, a negatywnie te, które go osłabiają. Tym samym wartościowanie przebiega według wyróżnika ontologicznego (byt - niebyt). Wówczas np. nienawiść do nieprawości, mimo że nienawiść jest ekklityczna, w tym wypadku oddzielając podmiot od nieprawości i dodając mu siły (resp. bytu), jest wartościowana pozytywnie. Uczuciem typowo klitycznym jest radość, którą można określić jako wzmocnienie podmiotu uczuciowego w wyniku uchwycenia przedmiotu, najbardziej zaś ekklitycznym uczuciem jest przygnębienie (metasmutek), uczucie wskazujące na zatrzymanie i w wyniku osłabiania prowadzące do zaniknięcia podmiotu (niebyt)". R. Zaborowski, Rola uczuć w filozofii greckiej przed Sokratesem, mps, Warszawa 1997, ss. 11-12. 23. E. Husserl scharakteryzował uczucia jako "wielopostaciowe akty (...) w których w spontanicznym zwróceniu się i uchwyceniu uświadamia mi się świat jako bezpośrednio istniejący. Idee czystej fenomenologii i fenomenologicznej filozofii", tłum. D. Gierulanka, PWN, Warszawa 1967, s. 90. 24. H. Elzenberg, Kłopot z istnieniem, z dn. 3 I 1947. Por. także: Z książki: Richard B. Brandt „The Philosophy of Schleiermacher” w: Z historii filozofii, Wydawnictwo Znak, Kraków 1995, ss. 416-417. 26. Por. także: "myśl jednocześnie namiętna i zahamowana". H. Elzenberg, Kłopot z istnieniem, z dn. 15 VI 1963. 27. Marek Aureliusz. Z historii i psychologii etyki w: Z historii filozofii, ss. 37-213. Por. np.: "Są tu dwa kierunki możliwe. (...) Jest to już wiele; jest to zajęcie stanowiska w sporze o rolę «rozumu» i «uczucia» czy «natchnienia» w działaniu". Tamże, s. 200. 29. Tamże, s. 206. Por. także W. Heinrich, Psychologia uczuć, Fundusz Wydawniczy im. W. Osławskiego, Kraków 1907, ss. 5-6 i A. Krokiewicz, Studia orfickie, Trzaska, Evert i Michalski, Warszawa 1947, s. 12. 37. Por. R. Zaborowski, Rola uczuć w filozofii greckiej przed Sokratesem, ss. 174-185 i ss. 209-215. Dla przykładu w zachowanych fragmentach presokratyków tylko jeden raz (sic!) pojawia się zestawienie ϑυμός i νόος. Fragment Epicharma DK B 43 brzmi: ἐπιπολάζειν οὔ τι χρὴ τὸν ϑυμόν, ἀλλὰ τὸν νόον. ("trzeba, żeby górowało wcale nie serce, ale umysł".) Aby móc zinterpretować tę myśl, należy przede wszystkim zapytać, co oznacza metafora górowania. Trzeba przy tym nadmienić, że νόον jest poprawką! Wreszcie warto zauważyć, że fragment ten orzeka w większym stopniu o umyśle, w mniejszym o sercu. Na temat analizy fragmentu Epicharma por. R. Zaborowski, tamże, ss. 84-86. 39. Tamże, z dn. 16 III 1954. Por. także Szkoła pitagorejska DK D 5: εἶναι δὲ ποικίλην τινὰ καὶ πολυειδῆ τὴν τοῦ καιροῦ χρείαν· καὶ γὰρ τῶν ὀργιζομένων τε καὶ ϑυμουμένων τοὺς μὲν εὐκαίρως τοῦτο ποιεῖν, τοὺς δὲ ἀκαίρως, καὶ πάλιν αὖ τῶν ὀρεγομένων τε καὶ ἐπιϑυμούντων καὶ ὀρμώντων ἐϕ´ ὁτιδήποτε τοῖς μὲν ἀκολουϑεῖν καιρόν, τοῖς δὲ ἀκαιρίαν. τὸν αὐτὸν δ´ εἶναι λόγον καὶ περὶ τῶν ἄλλων παϑῶν τε καὶ πράξεων καὶ διαϑέσεων καὶ ὁμιλιῶν καὶ ἐντεύξεων.("jest różnorodne jakieś i wielorakie zastosowanie stosownej chwili: bowiem [spośród] gniewających się i złoszczących jedni stosownie do chwili to czynią, inni niestosownie, i znowu [spośród] pożądających i pragnących i pobudzonych do czegokolwiekbądź jednym towarzyszy stosowna chwila, innym brak [takiej] chwili. to samo rozumowanie odnosi się do innych doznań i czynów i dyspozycji i spotkań i stosunków".). 40. H. Elzenberg, Kłopot z istnieniem, z dn. 17 IX 1953. Por. także: "W wynikach wiedzy ścisłej utrwalają się zdobycze umysłowe człowieka. Lecz i życie uczuciowe nie ginie bezpowrotnie. Ujawnia się ono w utworach sztuki we wszystkich jej gałęziach wraz z literaturą. Nauka ścisła daje nam konkretne zdobycze naukowe. Filozofia uogólnia je w całkowity obraz. Sztuka poucza o radościach i smutkach, dążeniach i nienawiściach człowieka". W. Heinrich, Psychologia uczuć, s. 8 oraz: Odtwarzanie życia uczuciowego jest zadaniem sztuki. Tamże, s. 250. 43. Tamże, z dn. 18 XI 1912. Por. także: "ton to uczucie, harmonia, to sploty i kombinacje uczuć w ich wielokształtności (...) Byt jest słuchaczowi dzieł wielkich dany bezpośrednio dwa razy: jako płynny w postaci uczuć i jako skrystalizowany - choć w ruchu! - w tej jego transpozycji na tony". Tamże, z dn. 29 VII 1942. Por. Anakreont fr. 74, 2: ἐγὼ δὲ μισέω πάντας ὅσοι σκολιοὺς ἔχουσι ῥυσμοὺς καὶ χαλεπούς (ja nienawidzę wszystkich [tych] którzy krzywe mają rytmy i uciążliwe) oraz Teognis 964: μήποτ´ ἐπαινήσηις πρὶν ἂν εἰδῆις ἄνδρα σαϕηνῶς ὁργὴν καὶ ῥυϑμὸν καὶ τρόπον ὃντιν´ ἔχει ("nigdy nie chwal męża, zanim byś nie poznał dokładnie, jakie ma popędy, rytm i sposób bycia". Benveniste: "ses sentiments, ses dispositions, son caractčre" w: Problčmes de linguistique générale, Gallimard, Paris 1966, s. 331). 46. Por. S. Kierkegaard, Bojaźń i drżenie, Problemat III: "Czy można moralnie obronić Abrahama, że zataił swój zamiar przed Sarą, Eleazarem i Izaakiem", tłum. J. Iwaszkiewicz, PWN, Warszawa 1972, ss. 88-134. Kierkegaard pisze m. in.: "Abraham milczy - ale przecież nie może mówić, na tym polega jego udręka i niepokój. Jeżeli bowiem mówiąc nie mogę się dać zrozumieć, to milczę, chociaż bym gadał od rana do wieczora". Tamże, s. 126. 50. Por. "Rzecz dostrzeżona z doróżki - przelotem, / namalowana z pamięci już potem; / powrócę do niej kiedyś znów z powrotem, / by z natury malując coś więcej rzec o tem; / nie mogę nic na razie więcej dopowiedzieć, / gdyż lekarz mi przykazał zimą w domu siedzieć". S. Wyspiański, Napis na obrazie, luty 1905 oraz: "(...) co czułem, / to później w kształty mej sztuki zakułem (...)". U stóp Wawelu miał ojciec pracownię ..., 1903 (?). 51. Por.: "Prawda życia tkwi w obserwacji i pamięci, a jeśli nie, to przemija. Włożyłem cały mój wysiłek obserwacji i całą moją pamięć w moje postacie, aby były prawdziwe. Aby były prawdziwe, trzeba, żeby były ukończone. (...) to, co się liczy, to prawda". Cyt. za C. Albaret, Monsieur Proust, R. Laffont, Paris 1973, s. 300. 52. Poza cytowanymi można przytoczyć jeszcze m. in. notatki z dn. 21 V 1919 "(...) Często się później zastanawiałem, jak by można takie przeżycie rozumieć. Czy nie jest to takie spotęgowanie stanu uczuciowego i tak zaborcze dążenie do spotęgowania go jeszcze bardziej, że wszystkie domieszki poznawcze są odczute jako nieznośne, bo człowiek chciałby się cały rozpłynąć w błogostanie uczucia czystego? [przypis w tym miejscu: "Zupełnie się mija ze swym przedmiotem ta emocjonalistyczna interpretacja".] «Świata» nie ma; cała rzeczywistość jest dana bezpośrednio w postaci uczucia. Ono samo niby «jest», i my sami, w chwili gdy czujemy, «jesteśmy»; ale to już jakieś inne, nie to bieżące znaczenie tego wyrazu.; 21 VI 1919 O stylach w prozie. "(...) Jeśli jednak przedmiot, o którym piszę, choć trochę mnie uczuciowo obchodzi, wtedy kłóci się to uczucie z chłodem okazywanym czytelnikowi, i pozostaje sprzeczność, dla piszącego - w chwilach zaostrzenia - nieznośna".; 17 IV 1923 "(...) uczuciami długo się karmię (...)"; 24 IX 1942 "... U tych filozofów, którym «mam za złe», nie ich przekonania odczuwam jako coś moralnie złego, ale ich wolę, która sobie te przekonania dobrała jako uzasadnienia ich postawy wobec świata - postawy uczuciowej lub «ogólno-duchowej»". (...); 18 VIII 1953 (...) "Ale «tylko pojęciowo [dem Begriffe nach] jest nirwana czymś negatywnym, uczuciowo [dem Gefühl nach] jest czymś pozytywnym w najmocniejszej postaci» [cytat z Rudolfa Otto, Das Heilige; podkreślenie moje]. "(...) To, co pojęciowo jest czysto negatywne, może uczuciowo być maksymalnie pozytywne (myśl niejasna, ale pełna cennej potencjalnej treści i płodna). (...)". 53. H. Elzenberg, Kłopot z istnieniem, z dn. 7 III 1941. Również w wierszach H. Elzenberga widoczna jest istotna rola serca: "Uśmierz, o serce, swą żałość (...); Bicie serca i przysięgi na wieki (...); Które w sercu, grzesznym sercu zatajam (...); Sercaście mieli niedość czułe (...); Mego serca użytkowników i gości (...); Ilekroć coś tam wedle serca (...); Chcę! i w tę ciemność, z której serce wziąłem (...); Trwa piękność, wbita w serce jest miecz z diamentu (...)". H. Elzenberg, Wiersze w: Życie i Myśl 5/1970, ss. 62-75. 55. Tamże, z dn. 2 V 1940. Według Kazimierza Dąbrowskiego "Polski psycholog, Jan Władysław Dawid (...) przedstawia stosunkowo rzadki przypadek zasadniczej przemiany typologicznej i umysłowej, która dokonała się pod wpływem wielkiego urazu psychicznego (...) Jako młody naukowiec (...) przejawiał dążność do opierania się na ściśle zaobserwowanych faktach i niechęć do wszelkich niejasnych argumentacji (...) Wytłumaczenie problemów życia widział w zjawiskach fizykochemicznych. To, co nie mogło być sprawdzone doświadczalnie, nie było, według niego, godne wysiłku myśli. Ostatnie cztery lata życia Dawida miały zupełnie odmienny charakter. Był to okres ciężkich przeżyć, głębokich cierpień, rozbicia i rozwoju wiary w istnienie świata nadprzyrodzonego. Bezpośrednią przyczyną tych zmian było samobójstwo żony, którą bardzo kochał, ale której nie mógł czy nie umiał ustrzec od wewnętrznych konfliktów i tragicznego ich rozwiązania. (...) Cierpienie podnosi człowieka w jego skali wartości, jeżeli ma on ku temu odpowiednie potencjały (...) Na miejsce utraconego sensu życia fizycznego przyszła wola znalezienia żony w świecie transcendentalnym.(...)". Osobowość i jej kształtowanie poprzez dezintegrację pozytywną, ss. 202-208. 56. H. Elzenberg, Troska i myśl. O początkach mojego filozofowania w: Z historii kultury, s. 112. Por. także Kłopot z istnieniem z dn. 6 XI 1908, 28 IV 1911, 23 V 1913, 13 II 1918, 16 IX 1919, 14 IV 1923, 26 II 1924, 1 II i 28 II 1931, 5 IV 1936, 18 XII 1937, 26 III 1944, 13 VII 1946, 8 III 1954. 57. Kłopot z istnieniem, z dn. 4 II 1921. 58. Tamże, z dn. 13 II 1916. Por. także: "w jakich to zachowaniach dochodzi do głosu (...) wola, rozum i uczucie. (...) nie można tych trzech sfer duszy oddzielić, odseparować od siebie (...)". Z. Herbert, Rozmowa o pisaniu wierszy w: Poezje wybrane, LSW, Warszawa 1973, ss. 11-12. Źródło: Człowiek wobec wartości w filozofii Henryka Elzenberga, red. A. Lorczyk, Wydaw. STAKROOS, Warszawa 1998 1. Sięgać głębiej to znaczy sięgać w świat przeżyć wewnętrznych i myśli. H. Elzenberg, Legiony i romantyzm w: Z filozofii kultury, Wydawnictwo Znak, Kraków 1991, s. 124. 2. Das Gesetz des Tages und die Leidenschaft zur Nacht w: K. Jaspers, Philosophie, t. 3, Metaphysik, Springer Verlag, Berlin - Göttingen - Heidelberg 1956, ss. 102-116. 3. Przykładem myślenia o myśleniu i czuciu uczuć może być: Masz mądrą myśl, i mówisz sobie: „jaka mądra myśl”. Doznajesz szlachetnego uczucia, i mówisz: „jakie szlachetne uczucie”; - i tejże chwili przestajesz być i mądry, i szlachetny. Kłopot z istnieniem. Aforyzmy w porządku czasu, Wydawnictwo Znak, Kraków 1994, notatka z dn. 30 X 1910. 4. Tamże, z dn. 14 VI 1944. 5. Por. także: Zastanawiałem się wczoraj nad możliwością czy niemożliwością dyskusji między intuicjonistą a dyskursywistą na temat tych dwóch form myślenia i tego, co każdą z nich może uprawniać. Czy jest wspólna platforma? i jaka? I nie doprowadziłem do końca. Tamże, z dn. 17 IV 1944. 6. Tamże, (Bez daty) 1910, s. 56. 7. Nosi datę 13 X 1907 (H. Elzenberg ma 20 lat). 8. Por. także: Na jedno wychodzi! Kwiaty lodowe czy kwiaty z krochmalu, cukru i celulozy - wszystko to jest naturą, a pytanie jeszcze, za co ją najwięcej chwalić. Twoja skłonność, przyjacielu, do obiektywizmu, do poszukiwania tak zwanej prawdy, do podejrzliwego odrzucania subiektywizmu i czystych przeżyć jako spraw niegodnych, jest doprawdy drobnomieszczańska i warto by ją zwalczyć. Widzisz mnie, a to znaczy, że istnieję dla ciebie. Czy warto pytać, czy istnieję naprawdę? Czy nie jest rzeczywistym, co oddziałuje, prawdą zaś przeżycie i uczucie? T. Mann, Doktor Faustus, tłum. M. Kurecka i W. Wirpsza, Czytelnik, Warszawa [wyd. 2] 1962, ss. 319-320. 9. H. Elzenberg, Kłopot z istnieniem, z dn. 3 V 1953. Por. także: Ale kiedy czuję jakiś gwałtowny ból fizyczny, ból zębów dajmy na to, mogę przez pewien wysiłek wziąć ten ból za przedmiot zewnętrzny, siebie samego postawić poza nim, i wtedy ból objawia mi się rzeczywiście jako zjawisko czyste, a nie jako coś, do istnienia czego wymagany byłby mój podmiot. Wrażenie ma się wtedy takie, jak gdyby moja świadomość była z jednej strony, ból z drugiej; nie ma identyfikacji mojego ja z żadnym zjawiskiem; przeciwnie: czuję istnienie swego „ja” niezależnie od bólu. Tamże, z dn. 25 III 1908. 10. Artykuł Troska i myśl. O początkach mojego filozofowania opublikowany został po raz pierwszy w roku 1959. 11. Kłopot z istnieniem, z dn. 1 V 1919. Por. także: Gandhi (...) geniusz etyczny. Geniusz etyczny to przede wszystkim ktoś, w czyim ujmowaniu rzeczywistości punkt widzenia moralny góruje, ktoś spostrzeżeniowo i uczuciowo nastawiony na fakty tak jak malarz na barwy, muzyk na dźwięki. Gandhi w perspektywie dziejowej w: Z filozofii kultury, s. 180. 12. Tamże, z dn. 9 I 1942. Por. także: by mocno czuć, że to coś właśnie jest. Tamże, z dn. 15 VIII 1960. Por. również: to nie jest książka erudycyjna, w ścisłem t. sł. znaczeniu naukowa, ani causerie inteligentna i samochwalcza, tylko naprawdę przeżyta, doznana, z nędzy mego życia jednostkowego powstała, z trudem wydźwignięta i spisana niby rozmowa duszy jednostkowej z wszechświatem. J. Rozwadowski, Prawda życia, Instytut Literacki, Warszawa 1937, ss. 124-125 oraz: ogólna prawda o naszem życiu jest sama w sobie prosta, ale łatwiej jest ją odczuć czyli doznać w przelotnym błysku aniżeli uchwycić pojęciowo i wyrazić jasno. Tamże, s. 101. I jeszcze Elzenberg: Ja źle się czuję w empirii i roi mi się „zbawienie”: oni chcieliby tylko wygodnej i coraz wygodniejszej empirii. Ja w stosunkach z nimi szukam porozumienia w jakimś stopniu także uczuciowego, a że go nie znajduję, więc się odwracam. Kłopot z istnieniem, z dn. 14 XI 1951. 13. Tamże, z dn. 25 I 1910. 14. Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna, traktat Uczucia, qu. 22, art. 1, tłum. J. Bardan, Nakładem Katolickiego Ośrodka Wydawniczego Veritas, London 1967, s. 16. 15. W słowie Od Autora pisze o nakazie autentyczności i dalej: zamiast na system, stawiam na indywidualność. H. Elzenberg, Kłopot z istnieniem, s. 13. 16. Tamże, z dn. 2 X 1912. 17. Por. także: Czasem chodzi - i mnie osobiście w dużej chyba mierze chodziło - o własną treść psychiczną dla kogo innego niedostępną, o własne, primo, myśli, secundo, czyste stany uczuciowe (bezdążeniowe). (...) bo to przecież nie stany uczuciowe i nie myśli są tym korzeniem, z którego wyrastają postępki. Natomiast tak nasze czyny jak nasze myśli i stany uczuciowe wyrastają z korzenia wspólnego, jakim są pożądania, pragnienia, dążenia, impulsy. Tu dopiero jest właściwie centrum, tu jestem prawdziwy „ja”, i tego to „siebie” muszę doskonalić, jeśli chcę, by czy to moje czyny były coś warte, czy to by moje myśli i stany uczuciowe zachowały swą czystość. Tamże, z dn. 1 I 1939. 18. Por. Demokryt (w: H. Diels, W. Kranz, Die Fragmente der Vorsokratiker, tt. 1-3, Weidmann, Zürich - Hildesheim, [wyd. 18:] 1989, dalej jako DK) B 244: ??????, ??? µ???? ???, µ??? ????? µ??? ???????? µ??? ?? ???? µ????? ??? ????? ??????? ???????????. (nic marnego, choćbyś i sam był, ani nie mów, ani nie czyń; naucz się zaś o wiele bardziej niż przed innymi, przed samym sobą się wstydzić) oraz B 264: :[GREKA]. (wcale nie bardziej przed ludźmi wstydzić moralnie się niż przed sobą samym, ani też nie czynić bardziej zła, jeśli nikt się o tym nie dowie, niż gdyby mieli się o tym dowiedzieć wszyscy ludzie; ale przed sobą najbardziej wstydzić się moralnie, i to prawo duszy nadać, ażeby nic niegodnego nie czyniła.) Na temat wstydu refleksyjnego por. także K. Dąbrowski, Osobowość i jej kształtowanie poprzez dezintegrację pozytywną, PTHP, Lublin 1984, ss. 92-93. 19. H. Elzenberg, Kłopot z istnieniem, z dn. 22 VII 1956. 20. Ze względu na rodzaj wartościowania przedmiotu uczucia dokonywanego w uczuciu uczucia można podzielić na klityczne (skłanianie się, kierunek do) lub ekklityczne (odchylanie, kierunek od), np. uczucia przyjazne lub nienawistne, radosne lub smutne, pragnieniowe lub lękowe etc. Można je również określić jako dążeniowe lub ucieczkowe. Tkwi w tym istotna różnica z myślami, które zachowują lub mogą zachować, a według niektórych nawet mają zachowywać, obojętność względem przedmiotu. Myśl jest aklityczna, uczucie nie może nim być nigdy i jest albo klityczne albo ekklityczne. Spośród uczuć klitycznych można wymienić: radości, szały, pragnienia, troski, odwagi i przyjaźnie, z ekklitycznych zaś: smutki, lęki, przygnębienia, złości, wstydy i nienawiści. Klityczność można określić jako wzmacnianie podmiotu uczuciowego, ekklityczność zaś jako jego osłabianie. W takim świetle pozytywnie wartościowane mogą być uczucia wzmacniające byt, a negatywnie te, które go osłabiają. Tym samym wartościowanie przebiega według wyróżnika ontologicznego (byt - niebyt). Wówczas np. nienawiść do nieprawości, mimo że nienawiść jest ekklityczna, w tym wypadku oddzielając podmiot od nieprawości i dodając mu siły (resp. bytu), jest wartościowana pozytywnie. Uczuciem typowo klitycznym jest radość, którą można określić jako wzmocnienie podmiotu uczuciowego w wyniku uchwycenia przedmiotu, najbardziej zaś ekklitycznym uczuciem jest przygnębienie (metasmutek), uczucie wskazujące na zatrzymanie i w wyniku osłabiania prowadzące do zaniknięcia podmiotu (niebyt). R. Zaborowski, Rola uczuć w filozofii greckiej przed Sokratesem, mps, Warszawa 1997, ss. 11-12. 21. H. Elzenberg, Kłopot z istnieniem, z dn. 22 I 1932. 22. Tamże, z dn. 1 II 1938. 23. E. Husserl scharakteryzował uczucia jako wielopostaciowe akty (...) w których w spontanicznym zwróceniu się i uchwyceniu uświadamia mi się świat jako bezpośrednio istniejący. Idee czystej fenomenologii i fenomenologicznej filozofii, tłum. D. Gierulanka, PWN, Warszawa 1967, s. 90. 24. H. Elzenberg, Kłopot z istnieniem, z dn. 3 I 1947. Por. także: Z książki: Richard B. Brandt „The Philosophy of Schleiermacher” w: Z historii filozofii, Wydawnictwo Znak, Kraków 1995, ss. 416-417. 25. Por. R. Zaborowski, Rola uczuć w filozofii greckiej przed Sokratesem, ss. 78-121. 26. Por. także: myśl jednocześnie namiętna i zahamowana. H. Elzenberg, Kłopot z istnieniem, z dn. 15 VI 1963. 27. Marek Aureliusz. Z historii i psychologii etyki w: Z historii filozofii, ss. 37-213. Por. np.: Są tu dwa kierunki możliwe. (...) Jest to już wiele; jest to zajęcie stanowiska w sporze o rolę „rozumu” i „uczucia” czy „natchnienia” w działaniu. Tamże, s. 200. 28. Tamże, s. 173. 29. Tamże, s. 206. Por. także W. Heinrich, Psychologia uczuć, Fundusz Wydawniczy im. W. Osławskiego, Kraków 1907, ss. 5-6 i A. Krokiewicz, Studia orfickie, Trzaska, Evert i Michalski, Warszawa 1947, s. 12. 30. H. Elzenberg, Marek Aureliusz ..., s. 211. 31. Kłopot z istnieniem, z dn. 20 V 1927. 32. Tamże, z dn. 3 XI 1910. 33. Tamże, z dn. 12 X 1918. 34. Tamże, z dn. 25 XI 1938. 35. Tamże, z dn. 21 VII 1942. 36. Tamże, z dn. 10 VII 1960. 37. Por. R. Zaborowski, Rola uczuć w filozofii greckiej przed Sokratesem, ss. 174-185 i ss. 209-215. Dla przykładu w zachowanych fragmentach presokratyków tylko jeden raz (sic!) pojawia się zestawienie [GREKA]. Fragment Epicharma DK B 43 brzmi: [GREKA] (trzeba, żeby górowało wcale nie serce, ale umysł.) Aby móc zinterpretować tę myśl, należy przede wszystkim zapytać, co oznacza metafora górowania. Trzeba przy tym nadmienić, że [GREKA] jest poprawką! Wreszcie warto zauważyć, że fragment ten orzeka w większym stopniu o umyśle, w mniejszym o sercu. Na temat analizy fragmentu Epicharma por. R. Zaborowski, tamże, ss. 84-86. 38. H. Elzenberg, Kłopot z istnieniem, z dn. 5 I 1913. 39. Tamże, z dn. 16 III 1954. Por. także Szkoła pitagorejska DK D 5: [GREKA](jest różnorodne jakieś i wielorakie zastosowanie stosownej chwili: bowiem [spośród] gniewających się i złoszczących jedni stosownie do chwili to czynią, inni niestosownie, i znowu [spośród] pożądających i pragnących i pobudzonych do czegokolwiekbądź jednym towarzyszy stosowna chwila, innym brak [takiej] chwili. to samo rozumowanie odnosi się do innych doznań i czynów i dyspozycji i spotkań i stosunków.). 40. H. Elzenberg, Kłopot z istnieniem, z dn. 17 IX 1953. Por. także: W wynikach wiedzy ścisłej utrwalają się zdobycze umysłowe człowieka. Lecz i życie uczuciowe nie ginie bezpowrotnie. Ujawnia się ono w utworach sztuki we wszystkich jej gałęziach wraz z literaturą. Nauka ścisła daje nam konkretne zdobycze naukowe. Filozofia uogólnia je w całkowity obraz. Sztuka poucza o radościach i smutkach, dążeniach i nienawiściach człowieka. W. Heinrich, Psychologia uczuć, s. 8 oraz: Odtwarzanie życia uczuciowego jest zadaniem sztuki. Tamże, s. 250. 41. H. Elzenberg, Kłopot z istnieniem, z dn. 5 I 1913. 42. Tamże, z dn. 20 V 1953. 43. Tamże, z dn. 18 XI 1912. Por. także: ton to uczucie, harmonia, to sploty i kombinacje uczuć w ich wielokształtności (...) Byt jest słuchaczowi dzieł wielkich dany bezpośrednio dwa razy: jako płynny w postaci uczuć i jako skrystalizowany - choć w ruchu! - w tej jego transpozycji na tony. Tamże, z dn. 29 VII 1942. Por. Anakreont fr. 74, 2: [GREKA] (ja nienawidzę wszystkich [tych] którzy krzywe mają rytmy i uciążliwe) oraz Teognis 964: [GREKA] (nigdy nie chwal męża, zanim byś nie poznał dokładnie, jakie ma popędy, rytm i sposób bycia. Benveniste: ses sentiments, ses dispositions, son caractčre w: Problčmes de linguistique générale, Gallimard, Paris 1966, s. 331). 44. H. Elzenberg, Kłopot z istnieniem, z dn. 22 VII 1956. 45. Tamże, z dn. 5 IV 1936. 46. Por. S. Kierkegaard, Bojaźń i drżenie, Problemat III: Czy można moralnie obronić Abrahama, że zataił swój zamiar przed Sarą, Eleazarem i Izaakiem, tłum. J. Iwaszkiewicz, PWN, Warszawa 1972, ss. 88-134. Kierkegaard pisze m. in.: Abraham milczy - ale przecież nie może mówić, na tym polega jego udręka i niepokój. Jeżeli bowiem mówiąc nie mogę się dać zrozumieć, to milczę, chociaż bym gadał od rana do wieczora. Tamże, s. 126. 47. W. Heinrich, Psychologia uczuć, s. 200. 48. Por. tamże, s. 203. 49. H. Elzenberg, Kłopot z istnieniem, z dn. 15 VIII 1918. 50. Por. Rzecz dostrzeżona z doróżki - przelotem, / namalowana z pamięci już potem; / powrócę do niej kiedyś znów z powrotem, / by z natury malując coś więcej rzec o tem; / nie mogę nic na razie więcej dopowiedzieć, / gdyż lekarz mi przykazał zimą w domu siedzieć. S. Wyspiański, Napis na obrazie, luty 1905 oraz: (...) co czułem, / to później w kształty mej sztuki za- kułem (...). U stóp Wawelu miał ojciec pracownię ..., 1903 (?). 51. Por.: Prawda życia tkwi w obserwacji i pamięci, a jeśli nie, to przemija. Włożyłem cały mój wysiłek obserwacji i całą moją pamięć w moje postacie, aby były prawdziwe. Aby były prawdziwe, trzeba, żeby były ukończone. (...) to, co się liczy, to prawda. Cyt. za C. Albaret, Monsieur Proust, R. Laffont, Paris 1973, s. 300. 52. Poza cytowanymi można przytoczyć jeszcze m. in. notatki z dn. 21 V 1919 (...) Często się później zastanawiałem, jak by można takie przeżycie rozumieć. Czy nie jest to takie spotęgowanie stanu uczuciowego i tak zaborcze dążenie do spotęgowania go jeszcze bardziej, że wszystkie domieszki poznawcze są odczute jako nieznośne, bo człowiek chciałby się cały rozpłynąć w błogostanie uczucia czystego? [przypis w tym miejscu: Zupełnie się mija ze swym przedmiotem ta emocjonalistyczna interpretacja.] „Świata” nie ma; cała rzeczywistość jest dana bezpośrednio w postaci uczucia. Ono samo niby „jest”, i my sami, w chwili gdy czujemy, „jesteśmy”; ale to już jakieś inne, nie to bieżące znaczenie tego wyrazu.; 21 VI 1919 O stylach w prozie. (...) Jeśli jednak przedmiot, o którym piszę, choć trochę mnie uczuciowo obchodzi, wtedy kłóci się to uczucie z chłodem okazywanym czytelnikowi, i pozostaje sprzeczność, dla piszącego - w chwilach zaostrzenia - nieznośna.; 17 IV 1923 (...) uczuciami długo się karmię (...); 24 IX 1942 ... U tych filozofów, którym „mam za złe”, nie ich przekonania odczuwam jako coś moralnie złego, ale ich wolę, która sobie te przekonania dobrała jako uzasadnienia ich postawy wobec świata - postawy uczuciowej lub „ogólno-duchowej”. (...); 18 VIII 1953 (...) Ale „tylko pojęciowo [dem Begriffe nach] jest nirwana czymś negatywnym, uczuciowo [dem Gefühl nach] jest czymś pozytywnym w najmocniejszej postaci” [cytat z Rudolfa Otto, Das Heilige; podkreślenie moje]. (...) To, co pojęciowo jest czysto negatywne, może uczuciowo być maksymalnie pozytywne (myśl niejasna, ale pełna cennej potencjalnej treści i płodna). (...). 53. H. Elzenberg, Kłopot z istnieniem, z dn. 7 III 1941. Również w wierszach H. Elzenberga widoczna jest istotna rola serca: Uśmierz, o serce, swą żałość (...); Bicie serca i przysięgi na wieki (...); Które w sercu, grzesznym sercu zatajam (...); Sercaście mieli niedość czułe (...); Mego serca użytkowników i gości (...); Ilekroć coś tam wedle serca (...); Chcę! i w tę ciemność, z której serce wziąłem (...); Trwa piękność, wbita w serce jest miecz z diamentu (...). H. Elzenberg, Wiersze w: Życie i Myśl 5/1970, ss. 62-75. 54. Tamże, z dn. 20 II 1916. 55. Tamże, z dn. 2 V 1940. Według Kazimierza Dąbrowskiego Polski psycholog, Jan Władysław Dawid (...) przedstawia stosunkowo rzadki przypadek zasadniczej przemiany typologicznej i umysłowej, która dokonała się pod wpływem wielkiego urazu psychicznego (...) Jako młody naukowiec (...) przejawiał dążność do opierania się na ściśle zaobserwowanych faktach i niechęć do wszelkich niejasnych argumentacji (...) Wytłumaczenie problemów życia widział w zjawiskach fizykochemicznych. To, co nie mogło być sprawdzone doświadczalnie, nie było, według niego, godne wysiłku myśli. Ostatnie cztery lata życia Dawida miały zupełnie odmienny charakter. Był to okres ciężkich przeżyć, głębokich cierpień, rozbicia i rozwoju wiary w istnienie świata nadprzyrodzonego. Bezpośrednią przyczyną tych zmian było samobójstwo żony, którą bardzo kochał, ale której nie mógł czy nie umiał ustrzec od wewnętrznych konfliktów i tragicznego ich rozwiązania. (...) Cierpienie podnosi człowieka w jego skali wartości, jeżeli ma on ku temu odpowiednie potencjały (...) Na miejsce utraconego sensu życia fizycznego przyszła wola znalezienia żony w świecie transcendentalnym. (...). Osobowość i jej kształtowanie poprzez dezintegrację pozytywną, ss. 202-208. 56. H. Elzenberg, Troska i myśl. O początkach mojego filozofowania w: Z historii kultury, s. 112. Por. także Kłopot z istnieniem z dn. 6 XI 1908, 28 IV 1911, 23 V 1913, 13 II 1918, 16 IX 1919, 14 IV 1923, 26 II 1924, 1 II i 28 II 1931, 5 IV 1936, 18 XII 1937, 26 III 1944, 13 VII 1946, 8 III 1954. 57. Kłopot z istnieniem, z dn. 4 II 1921. 58. Tamże, z dn. 13 II 1916. Por. także: w jakich to zachowaniach dochodzi do głosu (...) wola, rozum i uczucie. (...) nie można tych trzech sfer duszy oddzielić, odseparować od siebie (...). Z. Herbert, Rozmowa o pisaniu wierszy w: Poezje wybrane, LSW, Warszawa 1973, ss. 11-12. |